poniedziałek, 22 grudnia 2014

►Prolog



Cisza.
Słychać tylko krople deszczu, spadające na ziemię. Cała mokra biegnę przed siebie. Nie wiem gdzie. Rozglądam się na wszystkie strony, bojąc się, że znów będę musiała na niego patrzeć. Trzęsę się jak liść na wietrze. Fala emocji, po raz kolejny daje po sobie znać. Upadam. W rękach, czarnych – od rozmazanego makijażu, chowam twarz. Daje upust łzom, których wciąż przybywa. Kurwa! Nienawidzę go! – krzyczę w myślach. Biorę się w garść. Powoli podnoszę się i biegnę dalej. Chcę być jak najdalej od niego.
Myślałam, że się zmienił. Ba, każdy myślał. Udowadniał nam to wiele razy, udowadniał mi! Mówił, że się starał, że w końcu mu wyszło. Że się zmienił… Zmienił dla mnie. Uwierzyłam. Byłam głupia i naiwna. Wykorzystał to. Dobrze wykorzystał. Ale kurwa za jaką ceną?!
Znów upadłam. Tym razem nie ronię żadnej łzy. Wręcz przeciwnie – wściekła walę rękoma o zalane wodą, wklęsłe miejsca na chodniku. Woda rozbryzga się dookoła. Nieopanowanie wydaję z siebie głośny krzyk żalu. Biorę głęboki wdech i znów wstaję.
Słyszę go. Jego wołanie. Szuka mnie.
Przestraszona szybko staję za drzewem. Krzyki cichną. Droga wolna. Znów biegnę. Czując się bezpieczna, zwalniam kroku. Idę zdyszana. Bije ode mnie ogromna fala nienawiści, ale też strachu. Nienawidzę go i boję się jednocześnie.
Nagle czuję czyjś oddech na szyi. To on. Zaczynam się trząść. Cicho przełykam ślinę. Biorę dwa głębokie wdechy i odwracam w jego stronę.
- Czego chcesz? – pytam chłodno, nie patrząc na niego.
- Spójrz na mnie.
- Nie – odpowiadam w połowie jego wypowiedzi.
- Kurwa spójrz na mnie! – na te słowa wzdrygam się przerażona. Powoli podnoszę oczy ku niemu. Patrzy się prosto, głęboko właśnie w nie.
- W twoich oczach widzę miłość – mówi cicho – Te cholerne uczucie, którym mnie darzysz. Ty ciągle mnie kochasz. Kochasz mnie nawet za to co zrobiłem. Nie jesteś w stanie tego kontrolować. Próbując przestać, tylko wysilasz się nadaremno. – uśmiecha się lekko.
- Mówisz miłość? – moje ręce ściskają się w pięści – Jaką kurwa miłość?! Nie odróżniasz dwóch tak odległych od siebie uczuć! – mówią zbliżałam się do niego - Ja patrząc w lustro, widzę tylko wielką nienawiść! Tylko to uczucie jest skierowane do ciebie. Tylko to, rozumiesz?! A ty mówisz o miłości. Nie wiesz co to jest miłość! Nigdy nie kochałeś, nie byłeś kochany i nie będziesz! Jesteś gówno wart! Jesteś nikim! Nigdy cię nie kochałam! – krzycząc mu to w twarz, po policzku spływały mi łzy, które również były widoczne w jego oczach. Zostawiłam go. Uciekłam.



Witam cukiereczki ;3
Oto jest prolog! XD Jest taki sobie ;p Ale mam nadzieję, że mimo wszystko sie spodoba :D
So... Wesołych świąt! :D Chociaż myślę że jakaś notka się na tę okazję pojawi, albo kto wie... Może rozdział ^^
Także... Proszę o komentarze! :D Komentarz = Motywacja <3
Do następnego cukiereczki! :*
~Ann <3